Jak przetrwać jednodniową głodówkę?

Oddaj swoją dzienną porcję kotu 😉
A tak serio, to … Dobrze, żeby dzień był wypełniony spokojem. Ważne jest Twoje emocjonalne podejście do głodowania. Jeśli będziesz się irytować, czy wpadać w złość z tego powodu, to nie będzie to głodówka, a po prostu nie jedzenie. Potrzebna jest świadoma decyzja i wewnętrzna zgoda na powstrzymanie się od pokarmów. Nawet jeśli nie możesz wziąć wolnego od pracy dnia, jesteś w stanie dobrze wykorzystać dzień ekadashi. Wcześniej zaplanuj go sobie i przygotuj się.
Dla przypomnienia powiem, że podczas głodówki rezygnujesz z jedzenia i pijesz jedynie wodę.
Zaczynasz w dniu poprzedzającym dzień ekadashi. Tego dnia ostatni i lekki posiłek zjadasz około godziny 17. Następnego dnia pijesz tylko wodę. Osoby, którym dokucza zimno piją ciepłą wodę. I zachęcam do głodówki w ciepłych porach roku, a do postu w zimnych.
Pierwszy posiłek zjadamy rano, następnego dnia po ekadashi. Niech będzie lekki.

Jak wytrwać w głodzie? Jeśli bardzo dokucza głód i nie jesteś w stanie myśleć o niczym innym, jak o jedzeniu, to … przerwij głodówkę. To jest Twój wybór i nie może być męczarnią. Jeśli jednak zmagasz się z uczuciem głodu i masz mocne postanowienie jej przeprowadzenia to możesz zrobić następujące rzeczy:

  • Obserwować, co dzieje się w Twoim ciele. Co czujesz? Ściśnięcie żołądka, ból, słabość. Przyglądaj się temu. Taka uważność potrafi zmniejszyć trudne do zaakceptowania odczucia.
  • Zająć się czymś, co nie wymaga dużego wysiłku fizycznego. Praca pomaga odciągnąć od ciągłego skupiania się na myślach o jedzeniu. Idź na spacer, poleż w hamaku lub po prostu zdrzemnij się. W trudnych chwilach, pomyśl ile dobrego robisz dla swojego ciała.
  • Raczej unikaj gotowania dla innych w tym czasie. Zapachy będą Cię dodatkowo drażniły. Rób rzeczy, które lubisz. Takie, dzięki którym masz dobry nastrój.
  • I, co ważne, musi być stolec. Jak nie ma to zrób sobie lewatywę.
  • Ostatecznie ugotuj wywar z warzyw bez soli i popijaj go małymi porcjami.
  • A najlepiej to polub ten stan.

Lubię czuć głód i obserwować, co się wtedy dzieje w ciele. Dwa razy w miesiącu pozwalam odetchnąć mojemu ciału od przeżuwania, trawienia, przetwarzania i przyswajania.

Czy to znaczy, że nic się nie dzieje? Ależ dzieje się. A z każdym takim odpoczynkiem od jedzenia, moje ciało czuje się coraz lepiej. A jedzenie nabiera innego wymiaru. Bo przecież żyjesz nie po to, by jeść. Tylko jesz po to, by żyć. I to dobrze i w zdrowiu.

A kiedy już to zrobisz, to podziel się swoimi wrażeniami.

Życzę Ci owocnych jednodniowych głodówek.

Dorota Natura Życia