A … psik! Na zdrowie. Na zdrowie?! Czyli rzecz o katarze.

A… psik!
Słysząc rozbrzmiewające wokół Ciebie „Na zdrowie!”, myślisz sobie: „Jakie zdrowie, jak ja właśnie mam katar”.

Co katar ma wspólnego z naszym zdrowiem?
Czy katar to coś dobrego dla naszego organizmu?
Czy blokować katar? Wysuszać?

Zaczyna się katar, czujesz to mrowienie w nosie. Już leje się przezroczysta wydzielina. Może za kilka dni żółta.
Boli głowa, czujesz ogólne rozbicie, dochodzi ból gardła, podrażnienie, za kilka dni kaszel.

Winisz … katar. A apteka dostarcza Ci broni, by go zwalczyć. Czy potrafisz wybrać narzędzia do walki z …

No właśnie, z czym tak naprawdę. Przecież katar to tylko objaw. Prawdziwa przyczyna tkwi zupełnie gdzie indziej.

Opowiem Wam historię pewnego kataru. Mojego kataru.

Jak to się wszystko zaczęło?

„Dawno, dawno temu, czyli jakieś 3 tygodnie temu, przeżyłam trudną dla mnie sytuację. Czułam skutki stresu przez kilka dni i trudno mi było go rozładować. W takim stanie pojechałam na warsztaty, gdzie jedna z uczestniczek była bardzo chora. Czyli miałam bliski kontakt z bakteriami przez długie godziny w zamkniętym pomieszczeniu.
Do tego wracałam pociągiem, w którym klimatyzacja wyziębiła moje ciało. I nawet gorąca kąpiel i wypicie porcji ziół nie uchroniło mnie przed infekcją.

Stało się. Rano obudziłam się z zatkanym nosem, bólem głowy. Po wstaniu nos uruchomił zawory i katar ruszył.

To jest początek historii i wiem, że stres osłabił mój układ odpornościowy, który nie poradził sobie z agresorem w postaci bakterii.

Zanim napiszę, co zrobiłam, dodam, że katar w postaci wodospadu trwał dwa dni. Później były już tylko pojedyncze smarknięcia i dalsza praca wspierająca moje ciało.

Od początku. Najpierw narzędzia, czyli, co mam zawsze w domowej apteczce na takie sytuacje:

1. Olejek pichtowy (kupuję u Inez, tutaj www.herbiness.com)
2. Kapsułki z wrotyczem i olejkiem czosnkowym (robię sobie sama)
3. Zioła szwedzkie w nalewce (możesz kupić gotową mieszankę i zalać alkoholem, przepis tutaj https://hipokrates2012.wordpress.com/2012/07/31/ziola-szwedzkie/)
4. Miód z przyprawami (przepis tutaj http://metadieta.pl/moje-eliksiry-zdrowia/)
5. Zestaw do płukania nosa (używam takiego http://www.doz.pl/apteka/p67780-Fixsin_zestaw_do_plukania_nosa_i_zatok_podstawowy_1_butelka_240ml__10_saszetek)
6. Krem z alantoiną
7. i mój zestaw bojowy, czyli klawiki i igły

Katar jest nam potrzebny. To nasz sojusznik. Pozwala wywalać z nochala i zatok paskudztwa, które próbują się w nas zadomowić. A kysz! A … psik!

Oto, jak sobie pomogłam.

Pierwszego dnia zjadłam 8 kapsułek (w dawkach po 2) sproszkowanego wrotyczu z olejkiem czosnkowym. Skutek – katar przestał być żółty. Efekty uboczne – wydzielałam intensywny … zapach Winking

I jednocześnie:

1. Płukałam nos dwa razy dziennie. Do soli fizjologicznej dodawałam po 7 kropli propolisu. Przestała boleć głowa.
2. Na noc robiłam okład z ziół szwedzkich. Skórę w okolicy podrażnionego i trochę bolącego gardła wysmarowałam tłustym kremem, ziołami obficie skropiłam płatki bawełniane, przyłożyłam na szyję i owinęłam bandażem (żeby w nocy się trzymało). Przestało boleć gardło.
3. Co 2-3 godziny zjadałam 5 kropli olejku pichtowego na odrobinie miodu. Czułam go potem w wydychanym powietrzu.
4. 3x dziennie zjadałam łyżeczkę miodu z przyprawami.
5. Wbijałam igły w uszy w punkty, które wspierają radzenie sobie z infekcją. Jak nie ma Ci kto tego zrobić, to natrzyj sobie porządnie uszy. Tak, tak. Wytarmoś je do bólu. Obrąbek ucha w szczególności.
6. I klawikami (możesz użyć widelca) poobkuwałam sobie twarz w okolicach nosa, szukając punktów najbardziej bolesnych. Co to dawało? Każdej nocy oddychałam nosem.

A do tego:

1. Odstawiłam wszystko co słodkie. Krowiego nabiału i tak nie jem, ale jak ktoś je, to odstawić.
2. Robiłam to systematycznie i każdego dnia. Aż do ustąpienia wszystkich objawów.
3. A gdybym mogła, to najpierw postawiłabym sobie bańki. Na razie, to stawiam innym.

Czy to sposób dla każdego? Nie!
Tylko dla osoby, która sama chce zadbać o swoje zdrowie i gotowa jest poświęcić na to czas. Dla osoby, która nie oczekuje cudownego ozdrowienia, jak po zażyciu tabletki.

Tak, takie działania wymagają czasu i uważności.
To jest mój sposób.
Czy to sposób dla Ciebie? Sama/ sam zdecyduj.

Podzieliłam się tym co mam. Czy z tego skorzystasz zależy tylko od Ciebie.
Życzę zdrowia i tego, by takie pomysły nie były Ci potrzebne Happy

Dorota Natura Życia