Prosty sposób zapobiegania infekcjom
Fot. Rafał Grądzki

Tym razem opiszę działanie zapobiegawcze krwawnika. Wystarczy przygotować napar i … już. Metoda zapobiegania gotowa. Proste? Proste!
Kiedy zaczynamy pić krwawnik? Całą jesień. Czyli pijemy już teraz i kontynuujemy do samej zimy. Statystyki pokazują, że w grudniu i styczniu jest najwięcej przypadków grypy.

Napar nie musi być mocny. Wystarczy ½ łyżeczki na szklankę wody, ale można i 1 ½ łyżeczki na pół kuba wody. Zależy od osoby. Dziecko raczej nie przełknie mocnego naparu.
Dla małego dziecka, zamiast krwawnika, zastosujemy hyzop lub tymianek i do tego odrobinę miodu dla posłodzenia. Jest szansa, że wypije 🙂
Starszemu dziecku możemy spróbować podać ¼ łyżeczki krwawnika.
Jeśli dziecko pije już rumianek czy miętę, to do tego można dodawać trochę krwawnika. Na początku w bardzo dużym rozcieńczeniu i z dodatkiem miodu i stopniowo zwiększać, aż dziecko przyzwyczai się do smaku.
Jeżeli dziecko nie pije ziołowych herbatek, to można zacząć podawać tymiankową ¼ kubeczka 2 x dziennie. I z czasem zacząć dodawać dziecku do tej tymiankowej herbatki niewielkie ilości krwawnika.

Krwawnik ma być ciepły, ale nie gorący. Można dodać plasterek imbiru, jeśli dziecko jest zmarzlakiem. To je rozgrzeje. Można dodać odrobinę miodu.

Parząc zioła pamiętajmy, że w celu przygotowania naparu potrzebujemy wrzątku, czyli gotującej się wody. Jeżeli wsypiemy zioła do zimnego kubka i zalejemy wrzątkiem, to woda szybko straci temperaturę. Warto więc kubek rozgrzać przed parzeniem ziół. Krwawnik potrzebuje 10-15 minut naparzania we wrzątku. Ale uwaga, w celach zapobiegawczych podajemy ciepły napar.

O zastosowaniu krwawnika w razie gorączki pisałam tutaj.
I o tym, jak poradzić sobie z przetrwałym patogenem, czyli tymi bakteriami, które przeżyły starcie z antybiotykiem i przyczaiły się czekając na nasze osłabienie napisałam tutaj.

Jeszcze słowo o samym surowcu. Jeśli kupujemy w sklepie zielarskim, to nie mamy wpływu na to, co w paczce znajdziemy. Jeśli jednak sami zbieramy, to wybierajmy kwiaty i liście (z przewagą kwiatów) i nie dodawajmy łodyżek.

Życzę pozostania na etapie zapobiegania 🙂
Dorota Natura Życia